sylwia ciok-sadło
O mnie
Jako dziecko stawałam przed lustrem i zadawała sobie pytanie kim jestem. Nie poznawałam siebie, inaczej wyglądałam, byłam zdziwiona tym co widzę.
Z czasem lustro mnie przekonało. Uznałam odbity w nim świat i siebie za jedyne prawdziwe. Obserwowałam świat zewnętrzny i na tej podstawie wyciągałam logiczne wnioski. W moim życiu zapanowało to, co na Ziemi tak pospolite, popularne i codzienne. Walka, reagowanie, emocje, narzekanie, ocenianie, wiedza, autorytety i system, na wszystko schemat, prawo, reguły.
Całkiem nieźle sobie radziłam. Ukończyłam studia, dwa kierunki. Mam tytuł inżyniera geodety oraz magistra zarządzania i marketingu. Spełniłam marzenie pracowałam na stanowisku dyrektora personalnego w dwóch wielkich korporacjach. Miałam swoje zespoły, zdobywałam kompetencje, angażowałam się w zadania, osiągałam cele.
Trzy cechy, towarzyszyły mi zawsze. Szczerość, dobroć i wytrwałość. Dzięki nim byłam lubianą szefową i cenionym pracownikiem. Dzięki nim wciąż mam w życiu nowe wyzwania.
Spełniłam kolejne marzenie wyszłam za mąż, urodziłam dzieci. I zaczęłam się budzić. Ciąża, poród, dzieci to podróż do Źródła. To dlatego, tak wiele kobiet przeżywa wielkie emocje i życiowe zmiany w okresie okołoporodowym. Moje życie, poza moją świadomą wolą, dość brutalnie, skierowało mnie na nowy tor. Nowa dieta, naturalne metody leczenia, nowe formy zarabiania.
Wpadłam z korporacji w branżę MLM. Ogromna ilość szkoleń, nowej wiedzy, technik i pracy. Zafascynowałam się, zbudowałam sporą siec partnerów. To branża marketingu rekomendacyjnego pokazała mi rozwój osobisty i duchowy. To tutaj spełniłam kolejne marzenie, stałam się mentorką i trenerką.
Wszyscy stali w miejscu a ja się rozwijałam – tak mi się wydawało. Oni i ja, która wiem więcej, rozumiem więcej. Znasz to? Oddaliłam się tak bardzo, że prawie straciłam wszystko. Chciałam zmieniać świat nie zdając sobie sprawy, że to ja jestem jego przyczyną. I przyszedł, bolesny program bliźniaczych płomieni. Wszechświat znajdzie na Ciebie sposób. Bliźniacze płomienie, to było jak grom z nieba. Tak gwałtowne i mocne, że nawet ja musiałam zauważyć. Nie mogłam już ignorować duchowości. Zaczęłam moją podróż wewnętrzną. Przeróżni mentorzy, książki, kursy, spotkania. Godziny, miesiące, lata. Bardzo byłam oporna, zablokowana.
Dziś wszystko dzieje się coraz szybciej, coraz piękniej, coraz spokojniej.
Wytrwałość trzymała mnie na mojej drodze przebudzenia. Dzięki szczerości przestałam się oszukiwać. Dzięki dobroci, stałam się dobra dla siebie. Teraz już wiem, że nie ma mnie i ich. Ja Jestem wszystkim i wszystko jest mną.
Nie pracuję metodami innych, tworzę własną metodę opartą na szczerości, dobroci i wytrwałości. Okraszam ją miłością. Nazywa się Życie w moich rękach.
O tym dziś jestem ja, o tym jest moje życie.
Zapraszam Cię do przestrzeni, gdzie znajdziesz wiele możliwości, by poszerzyć swoją świadomość i kreować siebie.